howtobeabroad

About EVS in Amarante, the craziest town in Portugal.

A chegada

with one comment

W ostatni piątek dotarlam do Amarante. Ale pierwsza notka dopiero teraz z przyczyn zupełnie ode mnie zależnych, a manowicie z lenistwa o możliwości (w końcu!!) nicnierobienia.

Tak jak się spodziewałam, na lotnisku zgubili mój bagaż, co nikogo nie zdziwiło, a Miguel, mój pan koordynator, powiedzial “tak tak, walizki zazwyczaj przylatują lotem z Lizbony o 7 rano, a po południu albo nastepnego dnia je przywożą na miejsce”. Bagaż przyjechał w niedzielę o 11 rano, czyli około 36 godzin po mnie. Calkiem nieźle jak na Portugalczyków, bo słyszalam historie o dwóch tygodniach. Na szczęście spodziewałam się tego, że zgubią bagaż i spakowalam najpotrzebniejsze rzeczy do bagażu podręcznego, ale żeby nie było za dobrze ani za idealnie, zapomniałam o szczoteczce do zębów. Musiałam pójść do sklepu, w którym byly oczywiście drogie szczoteczki ze wszystkimi systemami z opakowaniach po dwie, więc kiedy bagaż w koncu dotarł zostalam z trzema.

Amarante to małe miasto, około 12 tysięcy osób, bardzo malownicze, leży nad rzeką Tâmega i ładnie się piętrzy na wzgórzach. Można tu wieść wygodne i nieskomplikowane życie, bo wszystko tu jest, w nie więcej niż kilku egzemplarzach. Jest jedna rzeka, cztery kościoły, jeden święty od cudów i trzech standardowych świetych, dwa supermarkety, jeden stary most, jeden nowy most, biblioteka, targ, przystanek autobusowy i basen. Latem można kąpać się w rzece. Dużo jest cukierni i mandarynek na drzewach, ale są jeszcze niedojrzałe, bo spróbowalam i pożałowałam.

Mieszkam w niezlym mieszkanku z dwoma sypialniami, kuchnią, łazienką i wyjściem na patio. Melissa, Włoszka która będzie razem ze mną pracować, dzieli ze mną mieszkanie i jak na razie dogadujemy się nieźle, jest miła i bezkonfliktowa. Po angielsku mówi słabo, ale rozumie wszystko co ja mówię, po portugalsku na razie trochę gorzej, ale to dopiero początek.

Później napiszę troszkę więcej o mieście i o lokalnych tradycjach 🙂

Advertisements

Written by Don't know how to be abroad

January 20, 2011 at 9:21 pm

Posted in Uncategorized